obca
at ownlog '06

Link 03.01.2006 :: 20:06 Komentuj (2)
z premedytacją

wprost
wymierzona lufa kalendarza
nabitego datami
kulami obowiązków
prochem wydarzeń

nie mam sił
na lęk
na strach

czas pociąga za spust
każdego dnia
każdej godziny

z kolejną kulą w głowie
strzepuje kurz z ramienia
wstaję
brnę dalej

ból jest dobry
dzięki niemu wiem
że wciąż tu jestem
że wciąż żyje


Link 03.01.2006 :: 20:06 Komentuj (1)
decyzja

płynę miastem
warczą maszyny jak dzikie psy
archipelag bloków w wszystkich odcieniach szarości
masa mrożonek z ludzi
wściekle biją dzwony

lecę przez miasto
choinka zapachowa w kolorze śmierci
dynda jak wisielec
wszyscy obrzucają się błotem
pośniegowym…
czerwone światła biją po oczach
na zebrach skazańcy prowadzeni na rzeź
czarne, białe
czarne, białe, czarne

trzymam w dłoni pół roku na wyspach
w locie minę się z ptakami
i jak one uwolnię się
uwolnię…



Link 04.01.2006 :: 20:10 Komentuj (2)
melancholia

nieruchomo w powietrzu
czarna płachta
spływa na dłonie
leniwie

kamienna twarz
zapatrzona w przestrzeń
zamyślona
wisi

przez uchylone okno bezszelestnie--wpełza
ciemny i nikły cień nadziei
ona wisi
nieruchomo

duszno mi…
ona wisi
nieruchomo
niezmiennie

duszę się
lecz ona wisi
nieruchomo
niezmiennie

pragnę!
lecz ona wisi
nieruchomo
niezmiennie

udusiło się powietrze
i wiszę.
nieruchomo
niezmiennie




Link 06.01.2006 :: 15:27 Komentuj (2)
błogosławieni, którzy uwierzyli.

kiedy umarł bóg, który nigdy nie narodził się we mnie,
z otchłani nieba spadła na me barki,
ciężka jak ołów odpowiedzialność.
za dobro i zło,
za miłość i nienawiść,
za drogę.

błogosławieni mówią:
biada niewiernym, biada!
zapatrzeni w siebie!
biada im!

lecz gdy ponoszę klęskę, nie winie nikogo prócz siebie,
gdy pobłądzę, sama muszę znaleźć drogę,
gdy cierpię, nikt nie dzieli ze mną bólu.

błogosławieni wołają o pomstę do nieba:
biada niewiernym, biada!
grzeszni, albowiem wybierają łatwiejszą drogę!
biada im!


lecz to wy!
pozwalacie, by ktoś pomagał wam nieść
krzyż waszego życia!
to wy!
ten krzyż zrzucacie na czyjeś barki,
na jego barki!
to wy!
obwiniacie go za swoje niepowodzenia!
I wreszcie, to wy!
czekacie, aż was wybawi, uratuje,
od waszych słabości i grzechów,
od zła i nienawiści,
od was samych!

błogosławieni, którzy uwierzyli, albowiem oni będą zbawieni.

jeśli gdzieś tam jesteś,
to wolę z godnością przyjąć potępienie,
niż tak jak wy, zbawienie przyjąć z barkami wolnymi od krzyża.


Link 10.01.2006 :: 21:18 Komentuj (2)
o.n.a.

moje zło

Patrz, znów ktos ode mnie chce,
By los naznaczył go...
A ja już w srodku nie mam nic,
Bo zło karze mi tak, chce własnie tak...

A On, on ciagle sledzi mnie
I chce , bym za nim wiecznie szła...
A ja wciaż szukam własnych dróg,
Bo zło karze mi tak, chce własnie tak...

ref. Nie jestem tym, kogo szukasz, mała.
Nie możesz ze mna isć.

Za tymi drzwiami zaczyna się już tylko mój zły swiat.
OTO, CO MAM - MOJE ZŁO!!!
Nie jestem po to, by Ci pomóc,
Egoizm trawi mnie.
Kompleksy jedza twoje ciało,
Ja własnie żegnam je.
OTO, CO MAM - MOJE ZŁO!!!

Nie, nie dręczy mnie Twój ból,
Bo zło karze mi tak, chce własnie tak...


Link 21.01.2006 :: 17:50 Komentuj (0)
dublin lato 2005r.
dobrze, ze jestesmy juz wszyscy w domu...



Link 21.01.2006 :: 23:10 Komentuj (1)
moje pierwsze haiku

nieśmiałej nocy
płoną okna w mrozie.
skrzypiące kroki.



Link 25.01.2006 :: 16:31 Komentuj (2)
powiewać szalem wśród szumiącej zimy
buchać parą na zimne twarze
kwitnąć czerwonymi uszami na ulicy
radować się...


Link 29.01.2006 :: 23:29 Komentuj (3)
specjalnie dla Grzesia przewodnik po moim życiu
na dobry początek (london 2005)

a teraz moja rodzinka:
brat Dawid z przyszłą żoną Darią

brat michał z narzeczoną Justyną

brat Wiktor za młody na kobiety

moja Mama :P

i tata :P

najlepszy przyjaciel - Bartek (BJ)

najlepsza przyjaciółka - Agata (Śliwa)

znajomi ze szkoly

kochany pies - Aicha

i jej dzieci



Link 31.01.2006 :: 11:11 Komentuj (2)
moje miejsce na ziemi

powitało mnie miasto,
ukłoniła się św.Barbara,
po naszemu.

puste ulice oddychają łapczywie,
wiszą latarnie na sznurku nocy,
w oknach repertuar snów.

wchodzę schodami mojego dzieciństwa,
potykam się o coraz większe buty brata.
boję się,
boję się starości moich rodziców.

zasypiam zapachem domu.
już dobrze.