Link 06.02.2006 :: 12:21 Komentuj (0)
nie rysuj dla mnie żółtych tulipanów
rysujesz dla mnie żółte tulipany,
rozsypujesz motyle ulotne,
muskają delikatnie moje lica,
czereśniowe.
tonę w twoich oczach każdego dnia,
bezpowrotnie ginę w tęczy twoich spojrzeń.
cichutko szepczę o skrawek litości
potok moich uczuć z skał.
ktoś mówił o rozdartej sośnie,
ja jestem rozdartym lasem.
ktoś mówił, że tulipany są piękne,
dla mnie jedynie okrutne.
Link 07.02.2006 :: 18:40 Komentuj (0)
SELF PROMOTION
TAAAKI ŚPIOCH :)

Link 22.02.2006 :: 20:02 Komentuj (3)
DZIĘKUJE ZA STWORZENIE SZABLONU I W OGÓLE ZA WSZYSTKO BJ'OWI!
WSZECHMOGĄCEMU ZRESZTĄ :)
thank you very much, my friend :*
Link 23.02.2006 :: 15:27 Komentuj (1)
wiecie jak to jest. gorący czas, kiedy wszystko na raz zmusza nas do biegu i zarywania nocek. uważajcie, by nie upuścić swojego świata, by nie wypadł wam z rąk. zimowa deprecha nie jest dla takich wyjadaczy chleba jak my ;) koniec z czytaniem tej daremnej notki i do roboty! uczyć się! pracować! zapuszczać włosy! (hm to bardzo absorbujące ;))
pierwsze co to posprzątam ten syf…

Link 25.02.2006 :: 18:19 Komentuj (2)
coż... impreza była, nie powiem, żeby była nadzwyczajna, bo ani wypić, ani humoru nie miałam.
w każdym razie ciesze sie, ze mogłam poświęcić trochę czasu przyjacielowi :) szkoda, że Agata nie dała się namówić.
ogólnie to postanowiłam sobie kilka rzeczy:
1.zero alkoholu
2.nie przebywać w miejscach, gdzie śmierdzi fajkami
3.wracać do domu przed 22
4.skoncentrowac sie na tym co najwazniejsze!
tak w ogole to jestem chora i ide spac.
a to dzien wczorajszy, prezes w roli głownej ;)






Link 27.02.2006 :: 19:44 Komentuj (3)
moim przyjaciołom. również tym, których drogi rozeszły się z moją.
Płonę ze złości patrząc na stos nie doczytanych książek. Gdzieś w środku rwą się we mnie dłonie, by pochwycić każdą historię, by wtopić się w świat wielkich i małych poetów, by żyć w słowie i słowem się stać. Czasem marzę o zamkniętych szczelnie drzwiach, za którymi nie istnieje czas, miejsce w którym mogłabym pochłonąć ludzkie żywoty zapisane między wersami. Tymczasem wielka machina świata pcha mnie do przodu i wrzuca w wir wydarzeń teraźniejszych, błahych i płytkich jak kałuże w szarych chodnikach śląska. Zaprzęgam więc źrenice do ogromnego pługu nocy i ciężkim nożem zatapiam się w grunt literatury. Po takich nocach moje ciało jest zmordowane i gubię stopy na chodniku, dusza jednak jak ptak furkocze ponad nimi, unoszona przez puchate słowa zjedzone o brzasku. Chciałabym zamieszkać w słowie, zwiedzać wszystkie książki, wiersze, poematy, wypływać spod pióra wielkich poetów. Widzę jednak dłonie ku mnie wyciągnięte, takie ludzkie, materialne. Dłonie, które mówią „kocham”, „potrzebuję”. Dłonie, które chce przyłożyć do twarzy, poczuć ich ciepło i powiedzieć „będzie dobrze, jestem przy Tobie”. Tylko przyjaźń prawdziwego serca maluje rzeczywisty świat w barwy piękne i głębokie. Tylko na taki właśnie świat otwieram własne drzwi domu z książek, poświęcam samotność i szeroko rozwartymi ramionami przygarniam do serca tych, którzy wiedzą co to znaczy kochać.
