Link 02.03.2006 :: 20:25
Komentuj (1)no i się rozkochałam "w deszu maleńkich żółtych kwiatów"
kliknij tuLink 05.03.2006 :: 19:59
Komentuj (2)wcale nie chcę być Julią
chcę zahaczać obcasami
o równoleżniki
i korony drzew
urodziłam się pod wieżą wodną
i rozsadza mnie wolność
przyjdź ciemnooka nocy,
i nie przynoś ze sobą nikogo.
ps. to tak po przeczytaniu "miasta er" naszego miasta!
Link 09.03.2006 :: 21:19
Komentuj (0)jestem zajechana. i to tyle.
widze opuszki wlasnych palcow...
Link 10.03.2006 :: 19:23
Komentuj (4)it's party time babe.
i wszystko furkocze od skrzydeł
Link 13.03.2006 :: 23:09
Komentuj (7)codziennie z pielgrzymką wodzę nadzieję na manowce okłamując samą siebie, że gdzieś tam jest wolność. wtedy znienacka na brudnym skrzyżowaniu spotykam nostalgię i stoję w środku miasta szukając nigdy nie zapalonych gwiazd. jak być marynarzem, gdy niebo jest tak puste i wozy można zobaczyć tylko na pasach jezdni ? jak być gwiazdą, gdy nikt nas nie wypatruje stęskniony? nie śpię spokojnie, gdy błądzisz nocami po wzgórzach europy i marzę sobie, że trzymam cię za rękę. tą samą, którą teraz ściskasz moje serce. zapalasz mnie i zagaszasz, jestem jak zakurzony abażur w domu starców. przechodzisz obok mnie ledwo mnie zauważając i tylko czasem rzucisz uśmiechem, gdy oświetlam ci drogę, do twoich tylko, własnych celów.
w zewnętrzności wchodzę na wysokie schody i kłaniają mi się czerwone dywany. w obrazie cyfrowym widać tylko mój smutek i niekończącą się pustkę w miejscu serca. ktoś obok mówi, że tak nie można. otwiera szeroko jak horyzont swe ramiona i mówi, że będzie już dobrze. wtedy chce się uciec, odlecieć z ptakami na szczęśliwe wyspy i zostawić to wszystko w cholerę. gdzie jednak uciec od samej siebie i jak schować w kieszeń własne boleści? czochram sobie myśli i brnę dalej, niech spadają liście i kwitną kwiaty. udaje, że nie ma problemów, jak mała dziewczynka zamykająca oczy na krew z potłuczonego kolana. pobawmy się w chowanego. schowaj się do szafy nierozstrzygniętych dylematów pod hasłem „kocham cię”.
Link 19.03.2006 :: 08:40
Komentuj (0)muszę przyznać, że to była najlepsza sobota ostatnich czasów. jednak doborowe towarzystwo jest niezastąpione.życzę sobie i wam więcej takich wieczorów, szkoda tylko, że nie miałam aparatu.
pomimo wszytsko, nie umiem skreślić tej przyjaźni, ktoś mówił o rozdartej sośnie, ja jestem rozdartym lasem...
wiem, że jeszcze inaczej spojrze na to z wysp, wiem, że zatęsknie.
może tak właśnie ma być? czekam na Ciebie w Leeds :)
Link 24.03.2006 :: 06:22
Komentuj (3)czas ruszył wreszcie z miejsca i przyśpieszył do 300 uśmiechów na minutę. :) dobrze jest budzić się i widzieć, że świat jest piękniejszy z każdym dniem, nawet jeśli wiosna jeszcze nie przyszła.