Link 04.03.2008 :: 12:41 Komentuj (0)

probka z impry z Jerrym i Marcinem
Link 09.03.2008 :: 18:54 Komentuj (0)

i wish i had my mr big.
Link 10.03.2008 :: 08:13 Komentuj (1)
czlowiek, kiedy jest zakochany poswieca swoja energie i uczucia tej drugiej osobie i czesto niestety robi to bezzwrotnie i totalnie bezowocnie . wniosek, ze milosc jest slepa jest rownie oczywisty jak to, ze mickiewicz wielkim poeta byl. po raz drugi w moim zyciu stoje w miejscu w ktorym zdaje sobie sprawe, ze bycie ze soba sam na sam pozwala nam widziec rzeczy ostrzej, jasniej, z szerszej perspektywy. może to troche przykre ze po niemalże dwóch latach związku jedyny brak jaki odczuwam to brak ciepla w lozku, kiedy wraca się wymiętym po calym dniu. czy tak naprawde jest mi jednak przykro? kazda nawet najlepsza decyzja niesie za soba również te mniej rozowe konsekwencje, aczkolwiek wpisuje się je po prostu w straty i zyje się dalej. juz po dwóch miesiącach widze, ze reszta „brakow” jest po prostu wolna przestrzenia która można dowolnie wypełnić samym soba, swoimi pragnieniami, odkładanymi na pozniej ambicjami. siedze wiec w swoim lozku sama, o 6 rano w poniedziałek, jeszcze wczorajsza, jeszcze nietrzezwa i chociaż jedyna ciepla rzecza w moim lozku jest mój laptop, to czuje się wolna, szczesliwa i znowu widze, ze trzymam zycie w wlasnych rekach.
tesknie za Polska, bo w Polsce jest teatr, który kocham, który rozumiem i który rozumie mnie. niektóre braki po opuszczeniu ojczyzny sa nie do wypelnienia na obczyźnie. mam glod na teatr, na dobra polska książkę, na spacer po Krakowie. czasem slowo Polska sprawia, ze naplywaja mi lzy do oczu.
Pozostawiam kawalek muzyki, ktora mnie ostatnio poruszyla.
muzyka
Link 11.03.2008 :: 14:32 Komentuj (10)
zycie zaskakuje i czasem wydarzenia, które odbieramy za malo istotne mogą diametralnie odmienic nasz los. gdzie będziemy za piec lat? jak bardzo się zmienimy? czy to, co teraz jest dla nas wazne nadal będzie mialo znaczenie?
jedno jest pewne: nie będzie dokladnie tak jakbyśmy sobie to planowali.
tymczasem wkladam list w butelke i ciskam nia w dal co sil. ocean zer i jedynek milczy, choc wzburzony.
Link 16.03.2008 :: 21:11 Komentuj (0)
Przesłanie Pana Cogito
Herbert Zbigniew
Idź dokąd poszli tamci do ciemnego kresu
po złote runo nicości twoją ostatnią nagrodę
idź wyprostowany wśród tych co na kolanach
wśród odwróconych plecami i obalonych w proch
ocalałeś nie po to aby żyć
masz mało czasu trzeba dać świadectwo
bądź odważny gdy rozum zawodzi bądź odważny
w ostatecznym rachunku jedynie to się liczy
a Gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych
niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają
pójdą na twój pogrzeb i z ulgą rzucą grudę
a kornik napisze twój uładzony życiorys
i nie przebaczaj zaiste nie w twojej mocy
przebaczać w imieniu tych których zdradzono o świcie
strzeź się jednak dumy niepotrzebnej
oglądaj w lustrze swą błazeńską twarz
powtarzaj: zostałem powołany - czyż nie było lepszych
strzeż się oschłości serca kochaj źródło zaranne
ptaka o nieznanym imieniu dąb zimowy
światło na murze splendor nieba
one nie potrzebują twego ciepłego oddechu
są po to aby mówić: nikt cię nie pocieszy
czuwaj - kiedy światło na górach daje znak - wstań i idź
dopóki krew obraca w piersi twoją ciemną gwiazdę
powtarzaj stare zaklęcia ludzkości bajki i legendy
bo tak zdobędziesz dobro którego nie zdobędziesz
powtarzaj wielkie słowa powtarzaj je z uporem
jak ci co szli przez pustynię i ginęli w piasku
a nagrodzą cię za to tym co mają pod ręką
chłostą śmiechu zabójstwem na śmietniku
idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek
do grona twoich przodków: Gilgamesza Hektora Rolanda
obrońców królestwa bez kresu i miasta popiołów
Bądź wierny Idź
you are so harsh, kid.
Link 20.03.2008 :: 00:08 Komentuj (1)
Nie ma w tym nic romantycznego. Pogrążeni w bezsenności wsłuchujemy się w burczenie swoich żołądków. Czasem po prostu dobrze jest się przytulić.
Od rana przyglądam się jak prasujesz koszule. Nie masz pojęcia, o czym mowie. Cieszy mnie to. Każde z nas myje po sobie talerz. Rozchodzimy się. Resztę dnia udajemy obcych ludzi. Przecież jesteśmy sobie obcy.
Nie ma już nic po tamtej stronie.
Bezsenność jedna ze sobą noc i dzień. Jest ciągłość wydarzeń, brak czarnych klatek snu. Przynajmniej nie czuje sie poniedziałków.
in progress:
John Berger "The Shape of a Pocket"
uzależniam sie od gazety o poranku.
aint hangovers great.
Wielka Sobota w Leeds... wszyscy kochamu jUKej
Link 22.03.2008 :: 08:11 Komentuj (3)



come away with me.
Link 23.03.2008 :: 18:27 Komentuj (3)
pozbyłam się wyrzutow sumienia i poczucia winy w punkcie skupu metali kolorowych. teraz czeka mnie droga pełna poprzeczek, które sama sobie stawiam. przeskoczyć sama siebie jest najtrudniej. nic nie może tak stanąć na drodze jak własne słabości, lenistwo i brak kontroli. studia, praca, praktyka, rzeczywistość zagęszcza się i brodze w jej jak w kisielu. czasami zamykam oczy i udaje ze mnie nie ma. w nocy sni mi się nowy york, co uważam za ironie losu, gdy stary york jest tuz obok.
nie umiem żyć bez muzyki, chociaż sama nie potrafię ani grac, ani śpiewać.
mr seriously ticklish
Link 24.03.2008 :: 23:26 Komentuj (2)
jestem pod wrazeniem meskiej lojalnosci wobec przyjaciol. wystarczy ze jeden drugiemu powie, ze taka owaka mu sie podoba i ten drugi sie z nia nie umowi,
nawet jesli ta dziewczyna pada na jego widok, a przy okazji zupelnie nie jest zainteresowana wczesniej wspomnianym facetem.
biadne dziewczyny, ktore swiadomie, badz nie, maja na sobie naklejke "nietykalna", chociaz wcale o nia nie prosily. mniejsza z tym. nalezy zapomniec o obu i zyc dalej.
nie powinno sie wchodzic miedzy przyjaciol. teoretycznie ;)
tymczasem ide spac... a tu cos co sprawia, ze zasypiam w dwie minuty...
tu.
something from the Pocket.
Link 27.03.2008 :: 10:14 Komentuj (1)
moze Damien troszeczke zawodzi przy koncu, ale muzyka jest cacy
Prague
zegnam numer 12. mam nadzieje, ze na zawsze. we live in the world of empty clothes and unworn masks.
Link 28.03.2008 :: 10:23 Komentuj (0)
napierdala z nieba żabami. pochłaniam książki, a właściwie to one pochłaniają mnie. światło energooszczędne zalewa pokój. gdybym paliła papierosy pewnie wypaliłabym dzisiaj ze dwie paczki.
jeśli czegoś pragniesz to sobie to wyobraź. wyobrażam sobie, ze śpię. wyobrażam sobie, ze NIE śnią mi się morderstwa, masakry i płonące domy.
strach przed zamknięciem oczu jest czasem silniejszy od przemęczenia. ciążą mi powieki, gniecie mnie dzień, mdli mnie od światła.
„moi koledzy siedzą w Anglii albo USA, tam przywabił ich bez trudu zarabiany szmal, ziemia ojców ma te moc, która im po nocach nie da słodko spać”.
Coma, Czas globalnej niepogody